Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowe odżywianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowe odżywianie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 marca 2014

Dieta roślinna na co dzień

Ciągle staram się zgłębiać kwestię zdrowego odżywiania, oprócz wprowadzania zdrowych nawyków żywieniowych w codziennej diecie i eliminowaniu złych przyzwyczajeń, podczytuję także publikacje z tej tematyki.

Ostatnio wpadła mi w ręce książka o diecie bezmięsnej pt. Dieta roślinna na co dzień. Ponieważ mięso w mojej diecie pojawia się dość często, nie jest mi niezbędne i spokojnie mogę obejść się bez niego, dlatego z przyjemnością przeczytałam tę publikację. Chociaż zawiera ona dział z przepisami (o czym później), to w głównej mierze opiera się na przekonaniu czytelnika o wyższości diety roślinnej nad innymi, jednak jest tu zaprezentowane radykalne podejście, bo wegańskie (osobiście nie bardzo mi odpowiadające, bo nie potrafiłabym obejść się bez jajek, ryb czy nabiału), a wręcz przekonujące o złych skutkach spożywania białka zwierzęcego, co jest kontynuacją poglądów z wcześnie opisywanej przez mnie pozycji Nowoczesne zasady odżywiania.


Jednak wracając do niniejszej publikacji Na początku otrzymujemy informacje na temat zalet diety roślinnej, dowiadujemy się jakie korzyści niesie ona dla zdrowia. Następnie bardzo szczegółowo opisane zostały składniki odżywcze znajdujące się w pożywieniu: węglowodany, tłuszcze, białko, witaminy, jest to bardzo szczegółowa charakterystyka od tego, czym są, przez informacje co powoduje ich niedobór, gdzie można je znaleźć (czyli np. dowiadujemy się o roślinnych źródłach białka), po tabelki, z których wyczytamy ile danych składników znajduje się konkretnych produktach, co pozwala na przeanalizowanie ile czego musimy zjeść, by zapewnić organizmowi odpowiednią ilość danego składnika. Czytając tę część czułam się trochę, jakbym czytała książkę do biologii, niemniej tabelki są niezwykle przydatne i na pewno będę do nich wracać.

W książce nie brakuje informacji o tym, czego należy dostarczać organizmowi (np. błonnik), a czego unikać (np. cukrów, barwników itp.), oczywiście wszystko z przykładami i sposobami, jak to zrobić.
Ciekawą kwestią jest wyodrębnienie przez autorkę 4 nowych grup pokarmowych, czyli: warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych i roślin strączkowych, a także nowej piramidy żywności, na którą składają się patrząc od podstawy: ruch i duże ilości wody i herbaty, owoce i warzywa, produkty pełnoziarniste, warzywa zielolistne i warzywa strączkowe, pełnowartościowe produkty wysokotłuszczowe jak awokado, orzechy czy oliwki.

W kolejnych rozdziałach przeczytam między innymi o codziennym życiu na diecie roślinnej (ciekawostka – autorka obala „metaboliczny mit” czyli zalecenia, że należy jeść regularnie, 3 posiłki + 2 przekąski, wg niej wystarczy jeść wtedy, gdy jest się głodnym i stosować zasadę, że jeśli nie jesteś tak głodny, żeby zjeść jabłko to znaczy, że nie jesteś głodny). Rozwiewa także wątpliwość na temat produktów mlecznych i dostarczania z nich wapnia, porusza kwestię kontrowersyjności soi i produktów GMO. Dowiadujemy się również jak świadomie kupować, jak zrobić zakupy roślinne w supermarkecie i jak czytać etykiety. Poruszony został też temat ćwiczeń, które są niezbędne do bycia fit i zdrowego trybu życia, bo braku ćwiczeń nie zastąpi nawet dieta roślinna. Ciekawym rozdziałem okazał się ten o suplementach diety i rozważań na temat ich stosowania bądź nie stosowania. Spory rozdział, który szczerze mówią ominęłam, bo nie był dla mnie interesujący, przedstawia przypadki szczególne, czyli kobiety w ciąży, dzieci, osoby starsze, sportowcy vs. dieta roślinna. Znajdziemy także kilka słów o odchudzaniu na diecie roślinnej oraz profilaktyce chorób na diecie roślinnej. Jak widać książka prezentuje niezwykle szeroki przekrój przez wszelkie kwestie związane z dietą roślinną, nawet to jak przetrwać święta, co jeść na mieście oraz jak wyposażyć swoją kuchnię i zaopatrzyć lodówkę.

Wracając do wspomnianego rozdziału z przepisami to znajdziemy w nim sporo ciekawych i przede wszystkim prostych przepisów, z podziałem na śniadania, obiady, przekąski i słodkości, a nawet na „stare przepisy w nowym wydaniu” np. wegańską śmietanę. Na pierwszy rzut oka od razu zechciałam wypróbować: jajecznicę z tofu tzw. tofucznicę, chłodnik melonowy, naleśniki jagodowo-bananowe, potrawkę z ryżu i pieczonej soczewicy, chili warzywno-fasolowe i chleb dyniowy z płatkami czekoladowymi.
Książkę kończy obszerny słowniczek, przykładowe jadłospisy oraz tabele z normami żywieniowymi – wszystko niezwykle ciekawe i bardzo praktyczne.

Generalnie książkę czyta się bardzo dobrze, zawiera ona dużo informacji, do których z pewnością będę wracać. Patrząc na nią z punktu widzenia osoby, która chce ograniczyć mięso w swojej diecie, a nie zupełnie je wyeliminować, to poglądy autorki są dla mnie zbyt radykalne, jednak dla przyszłych wegan – jest to idealna publikacja (choć wydaje się, że dla osób od lat żyjących bez mięsa może być zbyt banalna). Lektura tej książki była dla mnie przyjemnością, wiele się z niej dowiedziałam, a część wiedzy usystematyzowałam.
Muszę też wspomnieć o graficznej stronie książki, jest to niezwykle przejrzysta publikacja, tabele, ramki (Definicje, Talerz Rozmaitości, Zdrowe Rady i Pułapki), w których wyróżniono najważniejsze informacje, skład tekstu, wszystko to sprawia, że książę czyta się bardzo dobrze, choć osobiście nie lubię formatu B5, który jest najzwyczajniej niewygodny w czytaniu, jednak to chyba jedyny minus tej publikacji.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Galaktyka.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Nowoczesne zasady odżywiania

Dziś trochę mniej kulinarnie za to o zdrowym odżywianiu. Może to was zdziwi, bo nigdy o tym nie pisałam, ani nie manifestowałam swojego zainteresowania tym tematem, na dodatek w przepisach na blogu pojawiają się zarówno słodycze z cukrem jak i mięso. Dlatego już tłumaczę o co chodzi :)

Staram się jeść zdrowo, wybieram tak zwane lepsze zło, bo na razie nie jestem gotowa przerzucić się na w pełni ekologiczne jedzenie, jednak staram się jeść sezonowo, czasem kupuję warzywa prosto od rolnika, staram się stosować olej kokosowy, słodycze robię samodzielnie, żeby nie karmić się tymi sklepowymi, na dodatek jakieś 10 lat temu miałam w swoim życiu około 5-letni okres diety bezmięsnej, który bardzo dobrze wspominam, choć moja ówczesna wiedza na temat wegetarianizmu, zastępników mięsa czy ogólnie zdrowego odżywiania była bardzo nikła. Przyznam szczerze, że tęsknię za tym czasem, ale teraz chyba przez wygodnictwo trudno mi z tego zrezygnować, choć wiem, że dużo lepiej zorganizowałabym tę bezmięsną dietę.

Temat zdrowego odżywiania zaczął samoistnie wdzierać się do mojego życia, a to trochę za sprawą pracy, otaczających mnie ludzi (znajome, które przechodzą na weganizm, bądź matki starające się karmić swoje dzieci jak najlepiej), czy przez lektury… Zaczęło się od „Jeść przyzwoicie” – autoeksperyment autorki, która przechodzi na różne rodzaje diet m.in. na weganizm, przez „Zamień chemię na jedzenie” – informacje o tym, co zawierają produkty spożywane przez nas na co dzień, kolejną książką są „Nowoczesne zasady odżywiania” (tytuł oryginału The China Study) autorstwa T. Colina Campbella. Od razu ostrzegę, że nie jest to książka łatwa w odbiorze i do czytania "do poduszki", lektura tej publikacji wymaga skupienia i uwagi – przynajmniej ode mnie tego wymagała.


Książka to wynik badań, które autor przeprowadził na grupie 6, 5 tys. mieszkańców chińskich i tajskich prowincji, dotyczących odżywiania. Założeniem było porównanie roślinnej diety badanych osób z bogatą w tłuszcze i białka dietą mieszkańców Zachodu, czyli każdego z nas. Ogólne wnioski brzmią następująco: wyeliminowanie produktów odzwierzęcych z diety, wydłuża długość życia i poprawia jego jakość, a także zmniejsza ryzyko występowania chorób cywilizacyjnych, takich jak: otyłość, cukrzyca, nowotwory itp. Autor wysnuwa nawet tezy, że choroby te mogą ustąpić po zmianie diety na roślinną. I to są te momenty książki, które traktuję z pewną dozą ostrożności. Może to być bardzo osobiste odczucie, gdyż daleka jestem od wszelkiego rodzaju radykalizmów i wciąż staram się znajdować złoty środek i umiar, bo taką drogą staram się kroczyć.


Wracają jednak do książki. Wszystko co w niej przedstawiono wygląda bardzo rzetelnie. Dużo teoretycznych treści uzupełnionych o statystyki, tabele i wykresy prezentujące wyniki wieloletnich badań. Są też bardziej praktyczne fragmenty, m. in. „Osiem zasad zdrowia i odżywiania” czy ogólne rady dotyczące odżywiania, np. wyeliminowania mięsa. Moim zdaniem najciekawsze i najbardziej przydatne są dwie części książki, właśnie ta, która porusza zasady odżywiania oraz ta o chorobach cywilizacyjnych i sposobie odżywiania. To wiedza, z którą powinien zapoznać się każdy, komu nie jest obojętne jego zdrowie, a także każdy, kto choć przez chwilę zastanowił się, co kładzie na talerzu. Książka daje do myślenia, więc naprawdę warto się z nią zapoznać i choć w minimalnym stopniu postarać się zastosować do tych wskazówek, bo przecież wybierając zdrowe odżywianie, nie mamy nic do stracenia, a zyskać możemy naprawdę wiele.

Dla chętnych kilka przykładowych stron znajdziecie na stronie wydawnictwa Galaktyka.


niedziela, 23 lutego 2014

Zdrowe słodycze



Dziś miałam okazję uczestniczyć w świetnych warsztatach, na których poznawaliśmy tajniki zdrowych słodyczy. Jeśli ktoś się zastanawia, czy słodycze mogą być zdrowe, to odpowiedź brzmi: "Jak najbardziej!". Przekonała mnie o tym, prowadząca warsztaty - Edyta, której przeróżne wegetariańsko-wegańskie przepisy znajdziecie na blogu Ekoquchnia.pl. Edyta przygotowała kilka słów wstępu na temat tego, czym zastąpić cukier w słodyczach, jakie właściwości ma kasza jaglana, której można używać do wykonania wielu łakoci itp. Edyta ma naprawdę ogromną wiedzę, którą przekazuje w przystępny sposób, i potrafi zmusić do myślenia w temacie zdrowego odżywiania.

Słodkości, które przygotowywaliśmy były wegańskie, ze zdrowymi zastępnikami cukru i z naturalnych, jak najmniej przetworzonych składników i to wszystko uczyniło je zdrowymi. Powiem szczerze, że za słodyczami przepadam, w większości robię je samodzielnie, choć zdarza mi się skusić na różne batoniki i sklepowe ciastka, choć zawsze sięgam po nie z wyrzutami sumienia, bo jak już jem słodycze to wolę te domowej roboty. Nigdy jednak nie próbowałam tych wegańskich, bo nigdy nie wierzyłam, że mogą być smaczne. Po dzisiejszych warsztatach, okazało się, że wykonanie takich słodkości jest niezwykle łatwe, a na dodatek są one przepyszne.

Po części teoretycznej przystąpiliśmy do czynów, w parach zaczęliśmy przygotowywać po dwa rodzaje słodkości. Wraz z moim warsztatowym towarzyszem dostaliśmy do przygotowania marcepanowe babeczki z polewą czekoladową i budyń czekoladowy z kaszy jaglanej. Oba przepisy niezwykle proste. Budyń miał w swoim składzie ugotowaną kaszę jaglaną, daktyle, mleko roślinne, olej kokosowy, kakao, banany i cynamon. Babeczki marcepanowe (które były jednym z hitów) to między innymi: migdały, olej kokosowy, syrop z agawy i ekstrakt waniliowy. Dużym powodzeniem cieszyły się lody bananowe, które można robić w różnych wariantach, na przykład z truskawkami, na pewno będę eksperymentowała z różnymi wariantami tych lodów. Przygotowaliśmy także naturalne żelki marchewkowo-pomarańczowe, domową chałwę z sezamem i słonecznikiem, tropikalne kulki z kokosem i suszonym mango, ciasteczka amarantusowe z jagodami goji i kilka innych specjałów. Już wiem, że do niektórych z nich wrócę nie raz, poza tym to przepisy-bazy, na podstawie których spokojnie można eksperymentować z różnymi wariantami.

To było naprawdę słodkie i pyszne popołudnie w przemiłym towarzystwie i świetnym miejscu - ugościła nas białostocka Zmokła Kura.

Ciasteczka amarantusowe z jagodami goji





Od lewej: chałwa, lody bananowe, babeczki marcepanowe z czekoladą, żelki marchewkowo-pomarańczowe.