Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydarzenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2014

Zdrowe słodycze



Dziś miałam okazję uczestniczyć w świetnych warsztatach, na których poznawaliśmy tajniki zdrowych słodyczy. Jeśli ktoś się zastanawia, czy słodycze mogą być zdrowe, to odpowiedź brzmi: "Jak najbardziej!". Przekonała mnie o tym, prowadząca warsztaty - Edyta, której przeróżne wegetariańsko-wegańskie przepisy znajdziecie na blogu Ekoquchnia.pl. Edyta przygotowała kilka słów wstępu na temat tego, czym zastąpić cukier w słodyczach, jakie właściwości ma kasza jaglana, której można używać do wykonania wielu łakoci itp. Edyta ma naprawdę ogromną wiedzę, którą przekazuje w przystępny sposób, i potrafi zmusić do myślenia w temacie zdrowego odżywiania.

Słodkości, które przygotowywaliśmy były wegańskie, ze zdrowymi zastępnikami cukru i z naturalnych, jak najmniej przetworzonych składników i to wszystko uczyniło je zdrowymi. Powiem szczerze, że za słodyczami przepadam, w większości robię je samodzielnie, choć zdarza mi się skusić na różne batoniki i sklepowe ciastka, choć zawsze sięgam po nie z wyrzutami sumienia, bo jak już jem słodycze to wolę te domowej roboty. Nigdy jednak nie próbowałam tych wegańskich, bo nigdy nie wierzyłam, że mogą być smaczne. Po dzisiejszych warsztatach, okazało się, że wykonanie takich słodkości jest niezwykle łatwe, a na dodatek są one przepyszne.

Po części teoretycznej przystąpiliśmy do czynów, w parach zaczęliśmy przygotowywać po dwa rodzaje słodkości. Wraz z moim warsztatowym towarzyszem dostaliśmy do przygotowania marcepanowe babeczki z polewą czekoladową i budyń czekoladowy z kaszy jaglanej. Oba przepisy niezwykle proste. Budyń miał w swoim składzie ugotowaną kaszę jaglaną, daktyle, mleko roślinne, olej kokosowy, kakao, banany i cynamon. Babeczki marcepanowe (które były jednym z hitów) to między innymi: migdały, olej kokosowy, syrop z agawy i ekstrakt waniliowy. Dużym powodzeniem cieszyły się lody bananowe, które można robić w różnych wariantach, na przykład z truskawkami, na pewno będę eksperymentowała z różnymi wariantami tych lodów. Przygotowaliśmy także naturalne żelki marchewkowo-pomarańczowe, domową chałwę z sezamem i słonecznikiem, tropikalne kulki z kokosem i suszonym mango, ciasteczka amarantusowe z jagodami goji i kilka innych specjałów. Już wiem, że do niektórych z nich wrócę nie raz, poza tym to przepisy-bazy, na podstawie których spokojnie można eksperymentować z różnymi wariantami.

To było naprawdę słodkie i pyszne popołudnie w przemiłym towarzystwie i świetnym miejscu - ugościła nas białostocka Zmokła Kura.

Ciasteczka amarantusowe z jagodami goji





Od lewej: chałwa, lody bananowe, babeczki marcepanowe z czekoladą, żelki marchewkowo-pomarańczowe.

niedziela, 10 listopada 2013

Restaurant Day 16.11.2013.

Od kilku dni moje myśli zaprząta Restaurant Day, w którym postanowiłam wziąć udział. To będzie mój pierwszy raz i już nie mogę się doczekać. Wraz z Sweetshoop i Zielony Koperek stawiamy na kuchnię amerykańską. Ode mnie będzie można skosztować m.in. cupcakes, ciasto marchewkowe, donaty i cakepops... oczywiście zdam relację już po, na razie zapraszam...

czwartek, 21 marca 2013

Apetyt na Sztukę... moja relacja z wernisażu zdjęć kulinarnych

We wtorkowy wieczór 19 marca odbyła się pierwsza w Białymstoku wystawa zdjęć kulinarnych. Na ten ciekawy i nietypowy pomysł wpadła grupa Kulinarki oraz blogerzy Mr. and Mrs. Sandman. Białostockich blogerów oraz tłumnie przybyłych gości przyjęła w swoje progi kawiarnia Oki Doki.



Pomysł był prosty: zaprośmy blogerów, wybierzmy spośród ich zdjęć te najciekawsze, zaprośmy gości, pochwalmy się tym, co robimy, ugośćmy ich przekąskami i świetnie się przy tym bawmy... tak to mniej więcej wyglądało i muszę przyznać, że się sprawdziło.

Blogerzy przybyli w świetnych humorach i z przepysznymi przekąskami, zdjęcia były tak piękne, że głodniało się na ich widok, a goście nie dość, że przybyli licznie, to jeszcze wyglądali na zachwyconych.


W trakcie oglądania zdjęć, było można wybrać ulubione i zagłosować na nie w plebiscycie na najładniejsze zdjęcie (wygrali państwo Sandman ze zdjęciem verrines podanych w kieliszkach).

Zwycięskie zdjęcie Mr.&Mrs. Sandman
Istotnym punktem był także wygład fotografa Przemka Sejwy na temat fotografii kulinarnej.

Blogerzy, którzy prezentowali swoje zdjęcia: Banana Pepper, EkoKuchniaKopalnia SmakówGotuj z Misiem, Mr.&Mrs. SandmanSweetshopZ miłości do jedzeniaTwardy SzparagNa4widelce, Same Dobre Rzeczy.

Wystawę można oglądać do końca miesiąca.

Chciałam podziękować organizatorom za zaproszenie na wystawę i możliwość pokazania na niej swoich zdjęć, były to: truskawkowe cupcakes, lemon curd oraz ciasteczka sezamowe.



Na wernisażu licznie zjawiły się też media stąd obszerna relacja, którą możecie obejrzeć poniżej.








niedziela, 17 lutego 2013

Dzieją się sąsiedzkie czyny!

Miałam okazję uczestniczyć w ciekawym spotkaniu - Dzieją się sąsiedzkie czyny organizowanym przez Dziew/czyny. Założenie było proste: spotkajmy się na osiedlu i zróbmy coś wspólnie - zintegrujmy się.

Nasze spotkanie odbyło się w siedzibie Stowarzyszenia Klanza, i zgromadziło osoby z osiedla Centrum. Jednak jak się okazało na sąsiedzkie spotkanie przyszły osoby z różnych białostockich osiedli - co tylko potwierdza fakt, że inicjatywa była słuszna. Spotkanie miało na celu również omówienie życia na osiedlu, tego co w nim lubimy, a co chcemy zmienić... a przecież wiadomo wszem i wobec, że najlepiej rozmawia się przy stole, przy dobrym jedzeniu... i tu wkroczyłam ja! ;) 

Zostałam poproszona o poprowadzenie warsztatów kulinarnych - i choć najpierw zareagowałam drobnym przerażeniem (Że jak to ja? A co ja tam wiem o gotowaniu? itd., itp...) To później zaczęłam wyobrażać sobie czym można podzielić się z uczestnikami, jakie ciekawe przepisy im zdradzić... Ponieważ warunki miałam ograniczone (brak możliwości gotowania, pieczenia... tak, tak nie mogłam zrobić ulubionych muffinów lub innych słodkości), zdecydowałam się na alternatywne pomysły na śniadania...

Wspólnie udało się nam przygotować pastę z białej fasoli, pastę z czerwonej fasoli, masło orzechowe, pastę jajeczną oraz mango lassi... cóż mogę rzec - było pysznie, i (nieskromnie się chwaląc) uczestniczki też były zadowolone, co uważam, za mały prywatny sukces.



Korzystając z okazji, chciałam podziękować wszystkim uczestniczkom za przyjazną atmosferę oraz mile spędzony czas, a przede wszystkim organizatorom za zaproszenie i szansę. 

Odwiedziło nas także radio oraz telewizja (od 9:48). Jak coś robić to z przytupem!

środa, 19 grudnia 2012

Warsztaty kulinarne w Sztuce Mięsa


Warsztaty kulinarne marzyły mi się od bardzo dawna, aż pewnego pięknego zimowego poranka dobiegły mnie słuchy, że blogerska para Mr. & Mrs.Sandman takie spotkanie organizuje. Ogarnęła mnie radość niesamowita i po niedługim czasie zostałam zapisana jako jeden z dwunastu uczestników warsztatów "Sztuka kulinarna w Sztuce Mięsa". I tak 12 grudnia zjawiłam się w białostockiej restauracji Sztuka Mięsa, aby uczyć się od najlepszych i zgłębiać swoją (nie)wiedzę kulinarną.

Spotkanie podzielone było na dwie części: praktyczną, podczas której uczyliśmy się posługiwać nożem, kroić mięso, smażyć steki oraz poznaliśmy oryginalne meksykańskie przepisy, między innymi na guacamole, gorditas, salsę oraz puree ze słodkich ziemniaków, a także część teoretyczną, w której chef kuchni Maciej Tomaszewski opowiedział nam o tym, jak wybrać najlepszą wołowinę (najlepiej żeby była z byka, a nie z krowy!), na jakie części dzieli się tusza, a z których zrobić najlepsze steki. W między czasie wysłuchaliśmy wielu ciekawostek kulinarnych i anegdotek, a wszystko odbyło się w radosnej i bardzo sympatycznej atmosferze.
W skupieniu słuchamy szefa kuchni...



 Jak wspomniałam tematem wiodącym była wołowina, a głównym zadaniem przyrządzenie steka. Użyliśmy do tego polędwicy, którą po przygotowaniu pokroiliśmy na około 3 centymetrowe kawałki, później dodaliśmy trochę oleju, soli i pieprzu, i najważniejsze, czyli smażenie. Steki smażymy około1 minuty z każdej strony i przewracamy dwukrotnie, później mięso wędruje na 3 minuty do piekarnika, zaś ostatni etap to sprawdzenie temperatury w środku steka kucharskim termometrem.
Wołowina w rękach mistrza...

Chef kroi...

i my kroimy...
 Steki mogą mieć różne stopnie wysmażenia od superkrwistego, którego temperatura wynosi 38 stopni, mięso jest surowe w środku, a na zewnątrz lekko ścięte, po mocno wysmażony – temperatura 74 stopnie, mięso brązowe, z zewnątrz nawet przypalone. Ja wybrałam złoty środek, czyli stek medium, którego temperatura wynosiła 57 stopnie, na zewnątrz mięso było brązowe, w samym środku czerwone, a wokoło różowe. Cóż mogę powiedzieć... mięso soczyste, stopień wysmażenia idealny, po prostu niebo w gębie. Danie główne(stek, salsa i puree) spożyliśmy wspólnie uprzyjemniając sobie kolację pogawędkami.
Guacamole pod czujnym okiem chefa...

Później przyszedł czas na deser mus czekoladowy z chili oraz kieliszek Margarit i toast za organizatorów, uczestników i... przyszłe warsztaty:)

  
Za warsztaty dziękuję organizatorom: Mr. & Mrs. Sandman, restauracji Sztuka Mięsa oraz serwisowi Doradca Smaku, a za przemiłe towarzystwo miłośnikom gotowania oraz blogerom Eko Quchnia, Kuchenne ewolucje, Twardy Szparag, Na 4 widelce i Siostry W.

I jeszcze relacja filmowa:



Dziękuję wszystkim i mam nadzieję, do zobaczenia! :)
PS Zapomniałam dodać, że przez sponsorów zostaliśmy obdarowani wspaniałymi prezentami takimi jak: nóż, deska, zestaw przypraw, miska sałatkowa i wspaniały obrus – idealny na świąteczny stół.
PS 2 Za udostępnienie zdjęć dziękuję M. & Mrs. Sandman.