Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 grudnia 2014

Książki na prezenty... recenzje


Przygotowania do świąt już trwają, co roku dbam o to, by ten grudniowy czas był wyjątkowy, i próbuję nie wpędzać się w przedświąteczną gorączkę. Przygotowania dzielą się na mniej przyjemne jak sprzątania (co mam już za sobą) i te przyjemniejsze jak pieczenie (to jeszcze przede mną) czy kupowanie prezentów (to też już mam za sobą). Prezenty staram się kupować jak najwcześniej, by uniknąć tłumów w sklepach i nie chwytać w ostatniej chwili, co popadnie. Dlatego co raz częściej kupuję w sklepach internetowych, oczywiście zastanawiając się co, komu sprawi największą radość.

Ponieważ prezenty już mam gotowe; czekają jedynie na zapakowanie - co mnie niezmiernie cieszy, bo uwielbiam pakować prezenty, i równie cieszy mnie, gdy osoba obdarowana jest zadowolona z prezentu co podziwia opakowanie - to z chęcią podzielę się z wami kilkoma pomysłami na prezenty książkowe, oczywiście... kulinarne.



Grudzień obfitował w nowe publikacje kulinarne, pojawiło się mnóstwo książek, pięknie wydanych, mniej lub bardziej oczekiwanych. Na blogach i portalach możecie znaleźć mnóstwo wpisów o książkach na prezent, ten wpis będzie podobny, jednak znajdziecie w nim subiektywne propozycje, które sama chciałam dostać, i tak się stało, gdyż w grudniu kilka książek sprezentowałam sobie, a kilka otrzymałam dzięki uprzejmości innych:)


1) Make cooking easier


To książka, na którą czekałam odkąd tylko zaczęłam śledzić bloga MakeCookingEasier.pl. Od razu w mojej głowie powstał obraz książki napisanej przez autorkę bloga. Mimo czekania kilku lat, udało się, książka została opublikowana i w końcu trafiła w moje ręce. 

Pierwsze wrażenie - książka jest utrzymana w stylu bloga i w stylistyce charakterystycznej dla Zosi, co tym bardziej cieszy, gdyż widać, że to autorska publikacja i że włożono w nią wiele pracy i serca. Nie zawiodło też wydawnictwo, bo od strony technicznej książce nie można nic zarzucić - poręczny format, twarda oprawa, tasiemka - to już standard, który bardzo sobie cenię, a do tego takie smaczki jak materiałowy grzbiet - opisałabym jednym słowem - elegancja.

Książka podzielona jest na 4 części, w której każda odpowiada porze roku, te zaś podzielone są na podrozdziały: śniadania, obiady, desery, i w każdym znajdziemy cztery przepisy (oprócz całostronicowego zdjęcia zawierają także kilka mniejszych zdjęć z kolejnych etapów przygotowania potrawy). W sumie w książce znajduje się 48 przepisów - ze względów praktycznych niezbyt dużo. Jednak na tę publikację nie można patrzeć jako na książkę typowo kucharską, gdyż oprócz przepisów są w niej zdjęcia z codziennego życia Zosi czy jej podróży, opatrzone jej komentarzami dotyczącymi nie tylko przepisów, ale i życia rodzinnego. Tak więc połączenie apetycznych przepisów i kolaże zdjęć z prywatnego archiwum tworzą książkę przyjemną w odbiorze, dzięki której autorka staje się nam bliższa. 

Co do samych przepisów to wydaje mi się, że większość z nich pojawiła się już na blogu. Jednak nie powinno to zniechęcać fanów, wręcz odwrotnie - fajnie mieć te proste i przystępne receptury pod ręką. Blog Zosi zawsze był dla mnie deską ratunku, gdy potrzebowałam szybkiego przepisu na obiad lub prostej receptury na ciasto - teraz będę mogła po prostu zajrzeć do książki. Ach, zapomniałabym, w książce znalazłam przepisy, które darzę wielkim sentymentem, jak choćby francuskie tosty z chałki, które były pierwszym wypróbowanym przeze mnie przepisem z bloga Zosi. Inne przepisy również nie zawodzą, już z działu zima zrobiłabym z chęcią co drugi:)

Dla kogo jest ta książka? Na pewno dla miłośników bloga i samej Zosi, gdyż odnajdą tu typową stylistkę, oraz mnóstwo ciepła i uśmiechu autorki, a przede wszystkim proste przepisy na domowe dania. Cena 49,90 zł.



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Rebis.



2) Najlepsze przepisy dla całej rodziny


To publikacja dla tych, którzy oprócz prostoty w gotowaniu, cenią sobie także zdrowie. Książka to wspólne dzieło Grzegorza Łapanowskiego i Mai Sobczak (znanej z bloga qumamkasze.pl), w której propagują zdrowe posiłki na co dzień dla całej rodziny. 

Początek książki to kilka rozdziałów teoretycznych definiujących dobre jedzenie, rady gdzie kupować najbardziej wartościowe produkty, sposoby na dawanie przykładu żywieniowego dzieciom i kształcenie w nich zdrowych nawyków żywieniowych, zasady zbilansowanej diety, a nawet rady dotyczące ekonomii odżywiania. Po tym wstępie otrzymujemy kilkadziesiąt przepisów na: pierwsze i drugie śniadania, obiady, przekąski i desery oraz kolacje. Dużym plusem przepisów jest to, że każdy może dostosować je do własnych potrzeb, bo na przykład ilość składników jest podana orientacyjnie np. średni kawałek łopatki wieprzowej, podobnie jest z rodzajem produktów: jeśli nie lubisz kolendry autorzy proponują zastąpienie je natką pietruszki. To naprawdę świetne podejście, bo możemy dowolnie modyfikować receptury przez co przygotowane dania zbyt szybko się nie znudzą.

Jeśli chodzi o stronę wizualną to książka również zaskakuje pozytywnie - równie poręczny format (B5), twarda oprawa, matowy papier kredowy do tego spójny layout, a przede wszystkim świetne, śliczne zdjęcia między innymi Krzysztofa Kozanowskiego. 

Choć książka kładzie duży nacisk na odżywianie dzieci i to jest motyw przewodni książki, to publikacja będzie pomocna nie tylko rodzicom, którzy dzięki niej ułożą całodzienne menu dla całej rodziny, ale też dla tych, którzy lubią gotować prosto, szybko, ze składników, które mają akurat w lodówce, i przy okazji zdrowo.

Ogromnym plusem jest cena książki (34,90 zł), bo za tę ilość przepisów i solidną zarówno wizualnie jak i merytorycznie publikacje to bardzo niska cena. Bardzo polecam.



Za książkę dziękuję wydawnictwu Publicat.



3) Moje wypieki i desery na każdą okazję


Kolejna książka pani Doroty Świątkowskiej z bloga MojeWypieki.com to kilkadziesiąt przepisów na słodkości. Tym razem dobrane zostały ze względu na okazje, i tak znajdziemy tu receptury na: urodziny, Walentynki, Tłusty Czwartek i Halloween, Wielkanoc i Boże Narodzenie, a także na majówkę, piknik, drugie śniadanie,czyli trochę mniejsze okazje oraz dla dzieci i do kawy, bo jakby nie patrzeć picie kawy to też okazja;)

Książa nie różni się zbyt od poprzedniej publikacji autorki, która prezentuje typowe dla siebie przepisy okraszone apetycznymi zdjęciami. Wszystkie prezentowane wypieki są bardzo słodkie, z dużą ilością cukru jako główny składnik, z kolorowym lukrem i posypkami, to przepisy na bogato - choć akurat do tego czytelnicy bloga zapewne są przyzwyczajeni. Może to jednak odstraszyć tych, którzy stylu pani Doroty nie znają. Przeglądając książkę, na pierwszy rzut oka, ma się ochotę zrobić każdy z przepisów, jednak zagłębiając się w listę składników, często chęć ta odchodzi, bo ilości jajek, cukru, czekolady i innych składników, które niekoniecznie ma się zawsze pod ręką, sprawia, że przepisy można wykonać faktycznie na konkretną okazję. Na plus jest to, że oprócz kilkudziesięciu przepisów na słodkości znajdziemy tu też kilka na wypieki wytrawne np. bułeczki z pieczarkami czy muffiny z żółtym serem - głównie w rozdziale "Na piknik" to bardzo miłe urozmaicenie. 

Publikacja to solidna dawka przepisów, oczywiście w bardzo ładnym wydaniu, duży format, twarda satynowa oprawa, piękne zdjęcia i oprawa graficzna, sprawiają że z przyjemnością korzysta się z tej książki.

Myślę, że to publikacja idealna na prezent, zadowoli  nie tylko czytelników bloga, ale także miłośników słodkości i tych, którzy po prostu lubią obcować z pięknymi książkami. Cena 69,99 zł.



Książka trafiła do mojej biblioteczki dzięki mojemu koledze z portalu Bestsellery.net , na który przy okazji zapraszam po więcej książkowych inspiracji.



4) Jadłonomia


Na tę publikację czekali chyba wszyscy, co ciekawe nie tylko wyznawcy kuchni wegańskiej. Myślę, że to fenomen, co potwierdza fakt, że ponoć pierwszy nakład książki wyczerpał się w kilka tygodni od premiery.

Ja również zapragnęłam mieć tę książkę, pomimo że weganką, a nawet wegetarianką nie jestem, a w moim domu czasem gości mięso, nie wspominając o mleku, jajkach itp. Skąd więc to pragnienie, by posiadać książkę Marty Dymek? Czasem przychodzi mi chęć, aby zjeść burgery z warzyw strączkowych lub typowo warzywną zupę, o dziwo raz zdarzyło mi się upiec wegański sernik (mojej koleżance-wegance na urodziny), wtedy z pomocą przychodzi mi blog jadlonomia.com. To strona, dzięki której gotowanie bezmięsne a także wegańskie, staje się bardzo przystępne i oczywiste; przeglądasz przepisy i stwierdzasz :"Tak, zrobię to", i robisz na obiad chili sin carne:)

Właśnie dlatego chciałam, żeby Jadłonomia zagościła w mojej biblioteczce, i był to bardzo dobry wybór. Po pierwszym przejrzeniu książki od razu wypróbowałam dwa przepisy: na ciasto marchewkowe i zupę z soczewicy, i znalazłam kilkanaście innych, które zrobię w najbliższym czasie (chociażby pasztety - na święta). Choć bliżej mi do wegetarianki niż do weganki, śmiało korzystam z tych przepisów, bo o ile zupy gotuję ściśle trzymając się przepisów, to do ciasta zamiast siemienia lnianego dodaje jajka, a przepis traktuję po prostu jako prostą bazę. Więc jak widać nie tylko weganie mogą korzystać z przepisów Marty.

Książkę chciałam również mieć z powodu jej wydania - Dwie Siostry, które wydają prześliczne książki dla dzieci, ale mają również doświadczenie w książkach kucharskich (książka Elizy Mórawskiej z White Plate) - zrobiły kawał dobrej roboty, gdyż Jadłonomia to solidna książka, która zdecydowanie wyróżnia się wśród polskich książek kucharskich. 

Komu polecam tę publikację? Oczywiście weganom, wegetarianom i wszystkim tym, którzy chcą wprowadzić do swojego menu przepisy roślinne i tym, którzy nie boją się wyzwań i kochają piękne książki. Cena 69 zł.




5) BlogerChef 2



To nie będzie obiektywna recenzja. Nie będzie tak, gdyż jest to książka, nad którą pracowałam. Dzięki swojej pracy miałam okazję uczestniczyć w wydaniu książki BlogerChef 2, która jest podsumowaniem konkursu dla blogerów kulinarnych, więcej o konkursie możecie przeczytać na stronie organizatora

Jednak wracając do publikacji, w książce znajdziecie kilkadziesiąt przepisów, które zostały wyłonione w poszczególnych etapach konkursu przez profesjonalne jury, a przygotowanych przez uczestników konkursu, którzy na co dzień prowadzą swoje blogi kulinarne. Są to przepisy na dania z kuchni całego świata, przygotowane w profesjonalny sposób, dzięki czemu blogerzy mogli poczuć się jak prawdziwi szefowie kuchni. Potrawy wydawane były na sposób restauracyjny, czyli małe porcje, podane w bardzo estetyczny sposób. Wszystkie przepisy opatrzone są zdjęciami w spójnej stylistyce. 

Teraz część, której naprawdę nie wypada mi pisać, ale nie mogę się powstrzymać. Książka wydana została bardzo estetycznie, ze świetną, ciemną okładką, która z pewnością wyróżni się na księgarnianych półkach. Do tego minimalistyczny acz nienudny layout i solidne wydanie - papier kredowy i twarda satynowa oprawa, spełnią oczekiwania wymagających odbiorców. 

Komu polecam książkę? Przede wszystkim blogerom kulinarnym, także tym, którzy chcą gotować jak szefowie kuchni - dzięki przepisom z tej publikacji będą mogli spróbować, bo dostarcza ona naprawdę wykwintnych przepisów, a także tym, którzy chcą sprawdzić, jak wyglądają konkursy kulinarne... od kuchni:) Cena 49,90 zł.

A jakie książki kulinarne wy chcielibyście znaleźć pod choinką?

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Ciasto czekoladowe

Oto błyskawiczne ciasto czekoladowe. Przepis pochodzi z książki "White plate. Słodkie". Okazuje się, że jest bardzo szybkie w wykonaniu i naprawdę czekoladowe. Podejrzewam, że pyszne jest na ciepło, ale w temperaturze pokojowej też jest przepyszne.


  • 200 g gorzkiej czekolady 70%
  • 100 g mlecznej czkolady
  • 200 g cukru trzcinowego
  • 200 g masła
  • 30 g bułki tartej
  • 5 jajek
  • kakao do oprószenia formy
Czekoladę, cukier i masło rozpuszczamy w garnuszku ustawionym na garnku z gotującą się wodą i roztapiamy, mieszając co jakiś czas.

W miseczce rozbijamy lekko jajka (nie miksujemy), które dodajemy do masy czekoladowej, dodajemy bułkę tartą, dokładnie mieszamy. 

Masę wlewamy do małej tortownicy (20-22 cm) lub keksówki, pieczemy piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 minut. Po upieczeniu studzimy ciasto w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.


Smacznego!

Śliwki w czekoladzie

Te śliwki to świetna alternatywa dla śliwek w czekoladzie ze sklepu. Czekolada jest trochę pikantna, ale nie jest to bardzo wyczuwalne do tego czekolada jest bardzo gęsta i dosyć lepka i ciągnąca. Przepis podpatrzony u niezawodnej Trufli:) Aha śliwki nie tylko na święta, choć sprawdzą się jako słodki upominek.


Składniki na około 40 śliwek

  • 200 g czekolady mlecznej
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżeczki miodu
  • po szczypcie pieprzu cayenne, soli morskiej i kurkumy

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy masło oraz przyprawy, a na końcu miód - dokładnie mieszamy. Czekoladę ciągle trzymamy na parze, śliwki nabijamy na wykałaczki, zanurzamy w czekoladzie i wbić w połówki ziemniaka (lub kawałek styropianu) - wstawić do lodówki do całkowitego zastygnięcia czekolady.


Smacznego!

Ciastka orzechowo-piernikowe

Docelowo te ciastka to ciasto, jednak postanowiłam zrobić je w foremkach od muffinek. W efekcie końcowym nie wyszło źle, jednak początek nie był idealny:) Przygotowanie ciasta nie jest trudne, pieczenie pewnie też nie, jednak ja z czasem pieczenia przesadziłam, na dodatek piekłam ciastka na dwóch blacha, dlatego górna zbytnio przypiekła się z góry, a dolna z dołu (za to ma piękną złocistą górę). A to wszystko wina nowego piekarnika, którego jeszcze nie wyczułam (i nie wiem, czy przedświąteczne pieczenie to najlepszy czas na takie próby, ale nie miałam wyboru):). Gdy ciastka się przestudziły, postanowiłam je ratować. Najpierw wyjęłam je z papilotek (były bardzo tłuste), później ułożyłam ciastka w dużej misce warstwami, przekładając je ręcznikiem papierowym), miskę zamknęłam. Dziś, po nocy, ciastka zmiękły i są w porządku:) Naprawdę smaczne:)
Jeśli zdecydujecie się na ciastka to pilnujcie czasu pieczenia ok. 30 minut, choć może lepiej zrobić z tej masy jedno ciasto (jak było w oryginalnym przepisie) i wtedy piec do 45 minut:) Powodzenia!

  • 200 g orzechów laskowych (zmielonych)
  • 180 g masła o temperaturze pokojowej
  • 100 g cukru
  • 3 jajka
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady (posiekanej na małe kawałki)
  • 1 jabłko (starte na tarce o małych oczkach)
  • bułka tarta, cukier puder
Masło miksujemy z cukrem, dodajemy po jednym jajku. Dodać suche składniki i starte jabłko. Wszystkie składniki wymieszać.
Ciasto przełożyć do foremek na muffinki. Piec w 180 stopniach przez około pół godziny. Ciasto można piec w tortownicy przez 45-50 minut.


Smacznego!

środa, 4 grudnia 2013

Cakepops, czyli ciasteczkowe lizaki

Cakepops kojarzą mi się ze świętami i upominkami, które cieszą nie tylko dzieci - ogromną frajdę sprawiają także dorosłym. Ponieważ niedługo Mikołajki, myślę, że cakepopsy mogą być świetną alternatywą dla sklepowych słodyczy. Robi się je wyjątkowo szybko i najlepiej schłodzić je w lodówce przez całą noc. Ozdobić można kolorowymi posypkami, wiórkami kokosowymi lub pokruszonymi orzechami, ja wybieram tę pierwszą opcję, bo kolorowe cakepopsy najbardziej cieszą oko. Cakepopsy można formować w różne kształty i ozdabiać na przeróżne sposoby - inspirację możecie zaczerpnąć ze strony www.bakerella.com.


  • ok. 400 g pokruszonych ciastek (użyłam herbatników i biszkoptów w proporcji 2:1)
  • 150 g serka mascarpone
  • 50 g czekolady
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 200 g czekolady na polewę
  • kolorowe posypki
Ciasteczka dokładnie kruszymy w dużej misce. Dodajemy serek, roztopione 50 g czekolady, masło, kakao i cukier waniliowy. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i formujemy z powstałej masy kulę, którą wkładamy na około pół godziny do lodówki.

Następnie z masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Pozostałą czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Przygotowujemy patyczki i po kolei każdy maczamy w czekoladzie i wbijamy w kulki. Tak przygotowane lizaki wkładamy do lodówki, aby jeszcze trochę się schłodziły.

Następnie każdy lizak zanurzamy w czekoladzie, a jej nadmiar strzepujemy. Później posypujemy według uznania kolorową posypką, wiórkami kokosowymi lub orzeszkami. Wstawiamy do lodówki do całkowitego schłodzenia.



Smacznego!

sobota, 29 grudnia 2012

Ciasteczka czekoladowe


„Absolutnie czekoladowe” tak nazwała je Nigella Lawson, bo ciasteczka są według jej przepisu. Ja nazwałabym je megaczekoladowymi lub superhiperczekoladowymi :) Ilość czekolady, którą zawierają przerażała mnie za każdym razem, gdy widziałam ten przepis. Jednak postanowiłam zaszaleć i zrobić je na świąteczne upominki. Był to strzał w dziesiątkę, bo ciastka okazały się przepyszne. Muszę przyznać, że od kiedy je spróbowałam zostały moimi ulubionymi ciastkami i nie raz wrócę jeszcze do tego przepisu. Właśnie! Co do przepisu, to jest on niemalże identyczny, jak przepis na ciastka z żurawiną i białą czekoladą – z czego wniosek, że opierając się na bazujących składnikach, a zmieniając dodatki, można zrobić wiele własnych wariacji na temat prostych i smacznych ciastek, do czego zachęcam. A na razie absolutnie czekoladowe ciastka, nie zapomnijcie, aby jeść je w towarzystwie pysznej kawy, bo te smaki wspaniale się uzupełniają.



Składniki:

  • 125 g gorzkiej czekolady (minimum 70% kakao)
  • 150 g mąki
  • 30 g przesianego kakao
  • 1 łyżeczka sody (lub proszku do pieczenia)
  • ½ łyżeczki soli
  • 125 g miękkiego masła
  • 75 g brązowego cukru
  • 50 g białego cukru (zamiast białego i brązowego, użyłam po prostu 125 g brązowego cukru)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 jajko
  • 350 g gorzkiej czekolady (połamanej na małe kawałki lun starkowanej – ja do rozdrobnienia czekolady użyłam blendera)



Wykonanie:

1. 125 g czekolady rozpuść w kąpieli wodnej.
2. W dużej misce wymieszaj mąkę, kakao, sodę (lub proszek do pieczenia) i sól.
3. W drugiej misce utrzyj masło z cukrem, a następnie dodaj stopioną czekoladę, i wymieszaj.
4. Do tej czekoladowej masy dodaj jajko i ekstrakt waniliowy, i ponownie wymieszaj.
5. Następnie dodaj sypie składniki oraz czekoladę w kawałkach i znów wymieszaj.
6. Formuj kulki (przed tym dobrze jest trochę schłodzić masę w lodówce), ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach około 5 centymetrów, kulki należy trochę rozpłaszczyć.



7. Piecz 18 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie sprawdź patyczkiem, czy ciastka się upiekły, po wyjęciu patyczek powinien być wilgotny, ale nie mokry i oblepiony ciastem.
8. Po całkowitym wystygnięciu przełóż ciastka do szczelnego opakowania.
PS Radzę spróbować ciastko, gdy jest jeszcze ciepłe, ale nie gorące, wtedy czekolada w środku może być jeszcze lekko płynna, pychotka! :)



¡Que aproveche!

piątek, 28 grudnia 2012

Ciasteczka z żurawiną i białą czekoladą


Ciasteczka według przepisu Nigelli Lawson. Robiłam je po raz pierwszy i urzekły mnie niesamowicie. Może przez swoją prostotę, a może przez żurawinę. Sama nie wiem. Łatwe i szybkie w wykonaniu, no i zdrowe, bo cóż złego może być w żurawinie, płatkach owsianych i odrobinie białej czekolady ;) Świetna przekąska, która idealnie nadaje się też jako ciastko na drugie śniadanie do aromatycznej kawy... albo herbaty. Myślę, że jeszcze nie raz je zrobię, chociażby po to by rozkoszować się ich smakiem w pracy, bo to ciastka zarówno na co dzień, jak i od święta (w tym roku były jednym z trzech słodkich podarunków dla moich bliskich).



Składniki
  • 140 g mąki
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
  • 75 g płatków owsianych
  • 125 g miękkiego masła
  • 75 g brązowego cukru
  • 100 g cukru pudru
  • 1 duże jajko
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 75 g suszonej żurawiny
  • 50 g drobno posiekanych orzechów (włoskich lub laskowych)
  • 140 g białej czekolady startej na tarce
Wykonanie

1. W dużej misce mieszamy suche składniki, czyli: mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia i sól.
2. W drugiej misce miksujemy masło i cukier, i dodajemy jajko i ekstrakt waniliowy.
3. Łączymy obie masy i mieszając dodajemy żurawinę, orzechy i białą czekoladę. Masę wstawiamy do zamrażalnika na 15 minut.
4. Z ciasta formujemy kółeczka o średnicy około 3-4 centymetrów i wysokości około 1 centymetra.
5. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w większych odstępach mniej więcej 4-5 centymetrowych.
UWAGA: Pomimo że ciasto wydaje się dość zbite, to pod wpływem ciepła rozpłynie się. Moje ciastka, pomimo że uformowane były w ładny kształt, to „rozlały się” i z powodu zbyt małych odstępów, połączyły się w całość. Choć to zupełnie nie wpłynęło na ich genialny smak :) Jednak możecie spróbować tego uniknąć poprzez zrobienie większych odstępów.




6. Ciastka pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 15 minut, aż staną się złociste. Ciastka zdejmujemy z blachy po przestygnięciu i przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku.


¡Que aproveche!



niedziela, 23 grudnia 2012

Pierogi z soczewicą


To były moje pierwsze pierogi, które zrobiłam, i choć są bardzo niepozorne to też bardzo smaczne, i są w moim menu świątecznym od jakiegoś czasu. Ciasto drożdżowe a farsz z soczewicy, marchwi i cebuli. Na wigilię w sam raz. Aha zawsze zostaje mi farsz, ale to pewnie dlatego, że nie mam wprawy w lepieniu pierogów i zużywam za dużo ciasta, cóż ćwiczenie czyni mistrza, więc może kiedyś mi się uda :)


Składniki na ciasto

  • 500 g mąki pszennej
  • opakowanie drożdży instant
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • ½ szklani oleju

Składniki na nadzienie

  • 200 g soczewicy
  • 2 cebule średniej wielkości
  • 2 marchewki
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka słodkiej papryki w proszku
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  •  żółtko do posmarowania pierogów przed pieczeniem

1. Żeby przygotować ciasto, w misce mieszamy drożdże, mąkę, cukier i sól. W drugiej misce wodę mieszamy z olejem i wlewamy do suchych składników. Zagniatamy ciasto, aż będzie elastyczne i gładkie. Odstawiamy na mniej więcej godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
2. Do przygotowania farszu potrzebujemy ugotowanej soczewicy (nie trzeba jej wcześniej moczyć). Połowę ugotowanej soczewicy i pół szklanki wody, w której się gotowała blendujemy. Pozostałą soczewicę odsączamy i łączymy z tą zblendowaną.
3. Cebulę drobno siekamy, marchew ścieramy na tarce o małych oczkach lub posiekać w blenderze. Później cebulę smażymy powili na dość dużej ilości oleju, gdy zacznie brązowieć dodajemy marchew i wszystko smażymy około pięciu minut, mieszając co chwilę.
4. Zdejmujemy patelnię z ognia, dodajemy roztarty czosnek, majeranek, koncentrat pomidorowy, sól, pieprz i paprykę, mieszamy dokładnie i dodajemy soczewicę. Próbujemy – farsz powinien być raczej bardziej przyprawiony niż mniej, bo przy połączeniu z ciastem, smak straci na mocy. Po spróbowaniu, dodajemy rozbełtane jajko.
5. Wyrośnięte ciasto wałkujemy na grubość około trzech milimetrów, podsypując przy tym mąką. Wycinamy kółka, nakładamy farsz i lepimy pierogi.






6. Pierogi pieczemy około 20 minut, do czasu aż się zarumienią. Ja swoje niestety muszę piec z obu stron (specyfika piekarnika) – a efekt tego widoczny będzie na zdjęciu :)



¡Que aproveche!




niedziela, 16 grudnia 2012

Pierniczki

Tradycyjnie tydzień przed świętami robię pierniczki. Od kilku lat według tego samego, bardzo prostego przepisu, który kiedyś znalazłam w Cosmoplitanie [sic!] a podpisane były jako "Pierniki Dominiki", więc nie mogłam nie wypróbować. Ponieważ przepis jest niezwykle prosty, a pierniczki zawsze się udają to nie mam potrzeby, aby zmieniać go na inny, i tak o to powstają moje tradycyjne pierniczki. Muszę dodać jeszcze, że tak naprawdę najbardziej lubię w nich zapach przypraw korzennych i zapach pieczonych ciastek - jest nieziemski, ponieważ do dekorowania nie mam cierpliwości to wybieram najprostszy sposób, czyli czekoladę + kolorowe posypki. Pierniczki są świetnym dodatkiem do świątecznych prezentów lub po prostu miłym słodkim upominkiem.

Składniki
  • 70 g masła
  • 125 g miodu
  • 70 g cukru (może być brązowy)
  • łyżka przyprawy do piernika
  • 1 jajko
  • 1 łyżka kakao
  • 250 g mąki
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 czekolada na polewę
  • posypka, wiórki kokosowe itp. do ozdoby
1. Masło, miód i cukier rozpuszczamy w garnuszku na małym ogniu, uważamy, żeby się nie zagotowało; po rozpuszczeniu i połączeniu składników odstawiamy do przestudzenia.
2. W misce roztrzepujemy jajko i dodajemy do  niego przyprawę do piernika i kakao; mieszamy.
3. Do dużej miski przesiewamy mąkę i dodajemy proszek do pieczenia.
4. Do miski z mąką dodajemy masę z jajka oraz wystudzoną masę z garnuszka.
5 Wyrabiamy ciasto, podsypujemy mąką, jeśli zbyt się lepi.
6. Ciasto wałkujemy na grubość około pół centymetra.


7. Wykrajamy ciasteczka, układamy na blasze i pieczemy ok. 10-15 minut w temperaturze 180 stopni.




Pamiętajmy, że jeśli chcemy, aby pierniczki zawisły na choince, to przed pieczeniem robimy w nich dziurki np. wykałaczką.
Po upieczeniu i wystudzeniu smarujemy roztopioną czekoladą i przyozdabiamy według uznania.




 ¡Que aproveche!